redakcja
2006-09-14, 16:45
Poniżej publikujemy list, który wpłynął do redakcji www.rfo.org.pl.
Dlaczego Panie Wójcie i Rado Gminy?
Jest Jeszcze bardzo wiele do zrobienia i załatwienia na terenie naszej gminy.
Trzeba ratować natychmiast to, co zostało wieloma setkami par rąk zbudowane w naszych wsiach, a co niestety próbuje się stłamsić i ignorować.
Wiele lat temu pan Kazimierz Łukasik w kampanii wyborczej na stanowisko Wójta Gminy Rokietnica deklarował niezłomnie- konieczność poprawy wyglądu budynku Szkoły Podstawowej w Mrowinie, której mury powinno się do końca otynkować i zadbać o dach starej części szkoły. Była mowa w jego deklaracjach o kompleksowej gazyfikacji gminy, poprawie stanu dróg czy o intensyfikacji komunikacji autobusowej pomiędzy naszymi wsiami, gminą a Poznaniem. Deklarowano jeszcze wiele innych rozwiązań i celów dla polepszenia wygody życia mieszkańców gminy.
Panie Wójcie!- czy jest Pan szczęśliwy kończąc swoją kadencję? Bo jeśli chodzi o Pana pracę, to ja, szczęśliwy nie jestem.
W sprawowaniu władzy na swoim stanowisku posiłkuje się Pan osobami zaledwie towarzyszącymi w pracy. Czy społeczeństwo zachodniej części gminy- sołectwa Mrowino
i Przybroda może z satysfakcją stwierdzić, że Pan, Kazimierz Łukasik, starał się zadbać choć w części o te sołectwa? Otóż NIE!
Kilka spraw ludzie załatwili sobie sami, jak chociażby komunikację autobusową czy rozbudowę, wielkim nakładem własnym, szkoły w Mrowinie.
Dlaczego Panie Wójcie tak wielka potęga umysłu i pracy rąk naszego społeczeństwa jest lekceważona przez Pański Urząd?
Ludzie pomogli Panu zaoszczędzić ogromne pieniądze. A jednak nie otynkowano szkoły, nie wymieniono w niej okien ( a była okazja- 100- lecie), nie zgazyfikowano wsi Przybroda!
Czy priorytetem jest aż nadto Rokietnica i inne sołectwa?
Dlaczego dysponuje się społecznymi środkami tak niesprawiedliwie na inwestycje, które nie mają poparcia społecznego, bo są zbyt drogie?
W ostatnich tygodniach sierpnia wizytował Pan placówki oświatowe wraz z Komisją Oświaty, odwiedził Pan też moje mieszkanie w mrowińskiej szkole, by dopiero wówczas przekonać się jak katastrofalny jest stan sufity i dachu. Sufit mojego mieszkania ważył do pewnego momentu 10 ton i groził zawaleniem.
Dlaczego Panie Wójcie gdy wraz z żoną, 5 maja, złożyliśmy wniosek z prośbą o ratunek, dopiero po prawie 4 miesiącach(!) doczekaliśmy się naprawy. Czy sufit i gruz, który się na nim znajdował, miał nas zabić?
Przez ten cały czas mieszkaliśmy w szkole, w jednej z sal lekcyjnych! Wiele razy byliśmy
z żona w Urzędzie Gminy i przez te wszystkie tygodnie tylko nas spychano. To nie było funduszy, to z kolei nie było wykonawcy, a jak już był to nawalił. Wieczna terapia spychowa. Kompletny brak zainteresowania i zrozumienia powagi sytuacji.
Rozpoczęły się wakacje, powszechnie czas napraw i remontów w szkołach. Być może i w gminach oświeconych, bo w naszej nie.
Całe dnie czekaliśmy z dziećmi, że może dziś albo jutro, na pewno ktoś przyjedzie. Urzędnicy gminni byli na wakacjach- my na kartonach w sali lekcyjnej. Aż w końcu zainteresowała się tą sprawą TVP w Poznaniu. Trzy godziny po emisji nagrania zjawił się człowiek, który dostał polecenie obejrzenia mieszkania. Czyżby telewizja była ważniejsza od ludzi wybranych w demokratycznych wyborach? Jeżeli tak działa samorząd, to może wrócimy do rządów centralnych.
Po wielu upokorzeniach i udrękach doczekaliśmy się remontu sufitu! Mógł go zrobić murarz z Mrowina, Cerekwicy czy Przybrody ale wskazany został wykonawca z Kiekrza. Mógł ten remont być przeprowadzony za połowę pieniędzy, które zostały wydane z budżetu, mimo że w jego trakcie wykorzystano najtańszą i najprostszą formę materiałową i technologię stosowaną w budownictwie.
Stan techniczny dachu nadal jest zły- przecieka, między dachówkami są szczeliny, spróchniałe belki więźby dachowej, zawilgocone są mury i sufity.
Panie Wójcie tu nie chodzi tylko o moją rodzinę, tu chodzi o bezpieczeństwo dzieci i pracowników szkoły!
To jest lekceważenie ludzi z Mrowina, Cerekwicy i Przybrody.
Andrzej Geremek
Dlaczego Panie Wójcie i Rado Gminy?
Jest Jeszcze bardzo wiele do zrobienia i załatwienia na terenie naszej gminy.
Trzeba ratować natychmiast to, co zostało wieloma setkami par rąk zbudowane w naszych wsiach, a co niestety próbuje się stłamsić i ignorować.
Wiele lat temu pan Kazimierz Łukasik w kampanii wyborczej na stanowisko Wójta Gminy Rokietnica deklarował niezłomnie- konieczność poprawy wyglądu budynku Szkoły Podstawowej w Mrowinie, której mury powinno się do końca otynkować i zadbać o dach starej części szkoły. Była mowa w jego deklaracjach o kompleksowej gazyfikacji gminy, poprawie stanu dróg czy o intensyfikacji komunikacji autobusowej pomiędzy naszymi wsiami, gminą a Poznaniem. Deklarowano jeszcze wiele innych rozwiązań i celów dla polepszenia wygody życia mieszkańców gminy.
Panie Wójcie!- czy jest Pan szczęśliwy kończąc swoją kadencję? Bo jeśli chodzi o Pana pracę, to ja, szczęśliwy nie jestem.
W sprawowaniu władzy na swoim stanowisku posiłkuje się Pan osobami zaledwie towarzyszącymi w pracy. Czy społeczeństwo zachodniej części gminy- sołectwa Mrowino
i Przybroda może z satysfakcją stwierdzić, że Pan, Kazimierz Łukasik, starał się zadbać choć w części o te sołectwa? Otóż NIE!
Kilka spraw ludzie załatwili sobie sami, jak chociażby komunikację autobusową czy rozbudowę, wielkim nakładem własnym, szkoły w Mrowinie.
Dlaczego Panie Wójcie tak wielka potęga umysłu i pracy rąk naszego społeczeństwa jest lekceważona przez Pański Urząd?
Ludzie pomogli Panu zaoszczędzić ogromne pieniądze. A jednak nie otynkowano szkoły, nie wymieniono w niej okien ( a była okazja- 100- lecie), nie zgazyfikowano wsi Przybroda!
Czy priorytetem jest aż nadto Rokietnica i inne sołectwa?
Dlaczego dysponuje się społecznymi środkami tak niesprawiedliwie na inwestycje, które nie mają poparcia społecznego, bo są zbyt drogie?
W ostatnich tygodniach sierpnia wizytował Pan placówki oświatowe wraz z Komisją Oświaty, odwiedził Pan też moje mieszkanie w mrowińskiej szkole, by dopiero wówczas przekonać się jak katastrofalny jest stan sufity i dachu. Sufit mojego mieszkania ważył do pewnego momentu 10 ton i groził zawaleniem.
Dlaczego Panie Wójcie gdy wraz z żoną, 5 maja, złożyliśmy wniosek z prośbą o ratunek, dopiero po prawie 4 miesiącach(!) doczekaliśmy się naprawy. Czy sufit i gruz, który się na nim znajdował, miał nas zabić?
Przez ten cały czas mieszkaliśmy w szkole, w jednej z sal lekcyjnych! Wiele razy byliśmy
z żona w Urzędzie Gminy i przez te wszystkie tygodnie tylko nas spychano. To nie było funduszy, to z kolei nie było wykonawcy, a jak już był to nawalił. Wieczna terapia spychowa. Kompletny brak zainteresowania i zrozumienia powagi sytuacji.
Rozpoczęły się wakacje, powszechnie czas napraw i remontów w szkołach. Być może i w gminach oświeconych, bo w naszej nie.
Całe dnie czekaliśmy z dziećmi, że może dziś albo jutro, na pewno ktoś przyjedzie. Urzędnicy gminni byli na wakacjach- my na kartonach w sali lekcyjnej. Aż w końcu zainteresowała się tą sprawą TVP w Poznaniu. Trzy godziny po emisji nagrania zjawił się człowiek, który dostał polecenie obejrzenia mieszkania. Czyżby telewizja była ważniejsza od ludzi wybranych w demokratycznych wyborach? Jeżeli tak działa samorząd, to może wrócimy do rządów centralnych.
Po wielu upokorzeniach i udrękach doczekaliśmy się remontu sufitu! Mógł go zrobić murarz z Mrowina, Cerekwicy czy Przybrody ale wskazany został wykonawca z Kiekrza. Mógł ten remont być przeprowadzony za połowę pieniędzy, które zostały wydane z budżetu, mimo że w jego trakcie wykorzystano najtańszą i najprostszą formę materiałową i technologię stosowaną w budownictwie.
Stan techniczny dachu nadal jest zły- przecieka, między dachówkami są szczeliny, spróchniałe belki więźby dachowej, zawilgocone są mury i sufity.
Panie Wójcie tu nie chodzi tylko o moją rodzinę, tu chodzi o bezpieczeństwo dzieci i pracowników szkoły!
To jest lekceważenie ludzi z Mrowina, Cerekwicy i Przybrody.
Andrzej Geremek