Witajcie w starej bajce

Witajcie w starej bajce


Wyświetlono wersję archiwalną wątku "Witajcie w starej bajce" z forum 89.161.187.234/forum/





Strona 1 z 111, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

robert matycz
13 Kwiecień 2008, 10:50
witam,mam 2.zapytania,po 1.nie mogłem dodać mojej fotki z mojego komputera,pokazał się napis,że za duża,ale na innej stronce udało sie dodać.zapytuję,co zrobić??
a po 2.wczoraj i przedwczoraj nie mogłem wejsć na forum,wchodziłem na stronę główną a potem na forum,nie dawało rady,dlaczego??ale p.BEATA KULESZApodesłała mi link że od razu wszedłem bezpośrednio na forum,super,dzięki.pozdrawiam.

[ Dodano: 13 Kwiecień 2008, 11:15 ]

robert matycz
3 Czerwiec 2008, 11:27
Rządzącym brakuje kompetencji, by zreformować służbę zdrowia
Autor: redakcja, Źródło: PAP

Kolejnym rządom brak inicjatywy i kompetencji, koniecznych do przeprowadzenia skutecznej reformy systemu opieki zdrowotnej - oceniali eksperci podczas seminarium zorganizowanego w Warszawie pod patronatem Polskiej Akademii Nauk (PAN).

Dyrektor Krajowego Instytutu Ubezpieczeń prof. Romuald Holly podkreślał, że strategiczne cele reformy służby zdrowia to: zwiększenie zakresu świadczeń i dostępu do nich, poprawa jakości oraz zmniejszenie kosztów. Jako cel operacyjny profesor wymienił m.in. wprowadzenie dodatkowych, prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.

- Kolejnym rządom brakuje odwagi, kompetencji, inicjatywy, by zreformować system opieki zdrowotnej - mówił prof. Holly.
robert matycz
3 Wrzesień 2008, 16:26
Banda degeneratów nie chce refundować leków PDF Drukuj Email
Wpisał Przemo
Środa, 03. Wrzesień 2008 14:48
Posłanka Bożena Kotkowska (SdPl-NL) ponownie zaapelowała w środę do minister zdrowia Ewy Kopacz o refundację leku na rzadkie choroby genetyczne. W konferencji prasowej w Sejmie udział wzięli rodzice chorych dzieci i sami chorzy; opowiadali oni o tym, jak wygląda ich życie oraz życie ich dzieci. Kotkowska podkreśliła, że "nie możemy skazywać tych dzieci na śmierć i między innymi Kopacz powinna podjąć decyzję o refundacji leków".

Wcześniej posłanka, na prośbę rodziców dzieci chorych m.in. na mukopolisacharydozę, wystosowała interpelację do minister zdrowia z prośbą o refundację leków, jednak spotkała się ona z odpowiedzią odmowną.

Podsekretarz stanu w MZ Marek Twardowski argumentował decyzję ministerstwa negatywną rekomendacją Agencji Oceny Technologii Medycznej, która uznała, że leki, o których refundację ubiegają się chorzy, nie są skuteczne w leczeniu.

Po sprzeciwie rodziców został powołany zespół, który ma wypracować decyzję w sprawie refundacji leków.

Posłanka zaapelowała o jak najszybszą decyzję, bo "im wcześniej dziecko otrzyma lek, tym większa jest szansa na całkowite wyzdrowienie tych dzieci". Podkreśliła, że jeśli nie będzie pozytywnego rozstrzygnięcia sprawy rozważone zostanie złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu "ponieważ ewidentnie są tu łamane prawa dzieci, ludzi chorych".

Źródło: PAP
gwiazdeczka69
3 Wrzesień 2008, 17:00
No ale to nie jedyny przypadek i nie jedyny teraz.
Mój Michał opowiadał, że ostatnio każdy z Mukolinków , gdy dostawał lek od lekarza dla niego sprowadzany i refundowany oddawał jedna saszetkę ( jest to lek do inhalacji) dziewczynce, której tego leku państwo jej nie zrefundowało, bo............ była w złym stanie i źle rokowała, więc położyli na niej już krzyżyk. A lek ten nierefundowany to koszt kilku tysięcy złotych. I oto Polska właśnie! Nie wyobrażam sobie, co by było gdyby tak Michał musiał wysłupać miesiąc w miesiąc kilka tysiaków.

robert matycz
3 Wrzesień 2008, 18:31
gwiazdeczka69, STRASZNE to co napisałaś,jestem przerażony.
asia28412
4 Wrzesień 2008, 09:38
Mojego meza siostrzeniec tez ma mukowiscydoze .Na sam kreon wydaje spore sumy poniewaz nie jest on refundowany.Koszmar!!!
robert matycz
4 Wrzesień 2008, 12:43
WOŚP nie da sprzętu PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator
Czwartek, 04. Wrzesień 2008 10:46
Fundacja Jurka Owsiaka nie wyraziła zgody, by obecny dzierżawca szpitala w Jędrzejowie, kielecka firma ArtMedik korzystała ze sprzętu, który przez lata był przekazywany lecznicy przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Szpital został sprywatyzowany w lipcu tego roku. Jak powiedział rzecznik prasowy Fundacji Krzysztof Dobies, z jednej strony zastrzeżenia budzi proces prywatyzacji szpitala, gdzie w przetargu wystąpiła jedna firma, z drugiej niepokoi los sprzętu o wartości 250 tysięcy złotych ufundowanego przez społeczeństwo.

Zdaniem rzecznika WOŚP, fundacja przekazując sprzęt w użytkowanie prywatnej firmie, nie ma żadnych gwarancji prawnych umożliwiających wypowiedzenie umowy dzierżawy, oraz nie może przeciwdziałać ewentualnemu odpłatnemu jego wykorzystaniu przez obecnego dzierżawcę szpitala. Dlatego fundacja chce poznać dokładne warunki dzierżawy i wprowadzenie do niej przepisów które zabezpieczą kupiony za społeczne pieniądze sprzęt.

Ostateczna decyzja w sprawie użyczenia sprzętu jeszcze nie zapadła. Działania podjęte przez Wielką Orkiestrę zaskoczyły dyrekcję Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Jędrzejowie.

Dyrektor d/s rozwoju w firmie ArtMedik Robert Frańczak przyznaje, że kierownictwo zastanawia się, czy wystąpić do fundacji o przekazanie sprzętu. Frańczak zapewnia, że placówka ma podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia i usługi medyczne, które świadczy są nieodpłatne.

Wśród sprzętu, który przekazany został przez fundację WOŚP jędrzejowskiej lecznicy są m.in. aparat do wspomagania oddechu, oraz aparat do przesiewowego badania słuchu u noworodkó a ponadto inkubator i pompy infuzyjne.

Wraz z przejęciem szpitala, do Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej trafił również sprzęt o wartości około 40 tysięcy złotych, przekazany szpitalowi przez fundację Polsat.

IAR

I bardzo dobrze robi WOŚP nie dając sprzętu. Najpierw ludzie dają pieniądze na sprzęt, a później gmina chciałaby taki sprzęt sprzedać prywatnej firmie, która będzie robić biznes na "społecznym" wyposażeniu.
gwiazdeczka69
4 Wrzesień 2008, 17:55
" Na sam kreon wydaje spore sumy poniewaz nie jest on refundowany.Koszmar!!!''- Kreon, ochronne na trzustkę, nierzadko na wątrobę, Actimele, leki odpornościowe, całe życie antybiotyki. Więc jest na co wydawać. Z dofinansowaniem za prawie wszystko ok 1000zł miesięcznie.
dorka87
5 Wrzesień 2008, 17:57
Odnośnie refundacji leków pisałam o liscie otwartym popieracjącym osoby chore na hemofilię w Polsce. Znalazłam to w internecie -ja podpisałam.

Tutaj temat (już kilka osób z forum Fundacj Serce Dziecka podpisało ) :
http://forum.sercedziecka...opic.php?t=2202 -Poparcie dla chorych na hemofilię w Polsce -podpiszecie?

Jeszcze raz wklejam ten link do listu otwartego (jakby komuś się nie chciało "wchodzić" do tematu i czytać tylko od razu chciał zobaczyć ):
http://www.idn.org.pl/lodz/psch/ -jeżeli chcecie pomóc wejdźcie na tą stronę kliknijcie na ten niebieski napis i podpiszcie (tam jest ten list). Podpisuje się z tego co widziałam cała Polska i nie tylko
olunia
6 Wrzesień 2008, 10:10
Dorotko ja juz sie Podpisałm :):)
alrada
15 Wrzesień 2008, 01:58
Podpisałam.
alrada
15 Wrzesień 2008, 02:00
Zawsze się zastanawiałam nad tym problemem - co w przypadku prywatyzacji ? Sama byłam podczas ciązy na prywatnej wizycie badana na aparacie usg, a przed pracownia wisiał plakat, że jest on darem jednego z rządów i nie powinien być wykorzystywany odpłatnie.
robert matycz
9 Październik 2008, 12:57
Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

http://wyborcza.pl/1,7524...ja_Owsiaka.html

NFZ ZA MAŁO DOPŁACA DO OPERACJI SERCA CHORYM
DZIECIOM(SZPITALOM).
robert matycz
14 Październik 2008, 15:40
Dyskoteka „zapachowa” w Finlandii
Autor: oprac.: redakcja, Źródło: www.supermozg.pl

W Jyväskylä w Finlandii po raz pierwszy zorganizowano dyskotekę specjalnie dla osób niesłyszących. W klubie zastosowano bardzo rozbudowany system muzyczny, umożliwiający im odbiór muzyki dzięki drganiom i zapachowi.

SenCity to firma Holendra Ronalda Ligtenberga. Poza zwykłym didżejem zatrudnia on również kilku pomocniczych, w tym również „didżeja zapachowego”. Z podgrzewaczy wydobywają się wonie, mające pomóc tańczącym zinterpretować nastrój muzyki. I tak np. zapach cytrynowy skojarzono z wesołą, optymistyczna melodią.

Dodatkowo stworzono specjalną grupę „migających tancerzy”, którzy mają za zadanie zinterpretować muzykę za pomocą ruchu i języka migowego. W podłodze został również zamontowany specjalny przekaźnik wzmacniający drgania.

Pierwsze takie imprezy zaczęto organizować w Londynie 5 lat temu, z inicjatywy Deaf Rave. Pomysł szybko się przyjął, i obecnie organizuje się takie imprezy w wielu innych krajach.
byłem na tej str.www.ale super ciekawa.
jukilop
14 Październik 2008, 23:41
super , to dobrze że myśli się też o takich osobach .
robert matycz
15 Październik 2008, 05:32
Tak,Super.
robert matycz
15 Październik 2008, 14:45
Figlarny uśmiech, oczy wyrażające miłość i bezwarunkowe zaufanie – nie zawsze tak było. Dwuletni Damianek w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi. Od tułaczki po domach dziecka uratowało go małżeństwo z Bielska-Białej. Państwo Bortkiewicz z dnia na dzień przygarnęli go do siebie. Decyzję podjęli z pełną świadomością. Nie wiedzieli jednak, że największym wyzwaniem, jakiemu będą musieli stawić czoła, będzie urzędnicza bezduszność.

Niechciane dziecko, po wielu miesiącach oczekiwania, znajduje opiekunów gotowych je pokochać. Nawet choroba, która do tej pory skutecznie odstraszała potencjalnych rodziców adopcyjnych, nie stanowi problemu. To cud! Znaleźli się ludzie gotowi do poświęceń, którzy bez względu na wszystko zaakceptują je pomimo widocznych niedoskonałości fizycznych. Ta historia powinna zakończyć się happy endem, przecież wszystko zmierza ku dobremu. Jednak tak nie jest, to zaledwie początek zmagań rodziny Bortkiewiczów z obowiązującymi przepisami oraz z brakiem wyobraźni. Wydaje się, że Damianek, bo takie imię nosi nasz mały bohater, stanowi jedynie drugorzędny element w urzędniczej machinie.
robert matycz
16 Październik 2008, 11:48
W środę w Rondzie sztuki odbyła się konferencja "E-zdrowie - teraźniejszość i przyszłość". Pierwsza część spotkania stanowi popularną prezentację technologii informatycznych w szpitalu, a w szczególności diagnostyki obrazowej.

Obejmować ona będzie m.in. przedstawienie fizycznych podstaw działania nowoczesnej diagnostyki obrazowej, nowych metod organizacji pracy, takich jak teleradiologia, elektroniczny rekord pacjenta, przepływ pracy oraz znaczenia technologii IT w funkcjonowaniu nowoczesnego szpitala, z punktu widzenia pacjenta.

Druga część to panel dyskusyjny, którego tematyka obejmuje m.in. nowoczesne technologie informatyczne w funkcjonowaniu szpitala i ich wpływ na perspektywy rozwojowe placówek ochrony zdrowia.

/Aktualności/
Źródło: www.kat.tvp.pl
"Informacje z regionu TVP Katowice"
robert matycz
16 Październik 2008, 16:01
Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

http://wyborcza.pl/1,7547...ni_wstana_.html

kręgosłup-rdzeń kregowy-nowe odkrycie naukowe.(paraliż).
kuba1206
17 Październik 2008, 06:37
nie znam sie na przepisach adopcyjnych, ale w telewizji czasem własnie nowi rodzice skarżą sie na biurokracje i opieszałość urzedników. Zwykle dla nich taki maluch to kolejne dziecko na liście, a nie mała istotka, która czeka na miłośc, na tulenie do snu.

zyczę powodzenia maluszkowi i nowym rodzicom!
robert matycz
17 Październik 2008, 07:02
kuba1206, Zwykle dla nich taki maluch to kolejne dziecko na liście, a nie mała istotka, która czeka na miłośc, na tulenie do snu. Witaj,masz rację,
to smutna prawda,przykre.
kuba1206
17 Październik 2008, 07:07
z drugiej strony słyszy sie,że niektórzy rodzice "biora" ( złe słowo bleee) dzieci z domu dziecka a jak ono nie spełni ich oczekiwać to z powortem oddają, ato chyba jest o wiele gorsze.

Może ta długa procedura ma upewnić urzędasów, że rodzice nadają sie na radziców - nie wiem.
To strasznie delikatna sprawa i trzeba by przyjżeć sie z bliska by móc rzetelnie ocenic obie strony.
Niemniej jednak okropnie żal mi takich dzieci, samotnych, opuszczonych zdanych praktycznie tylko na siebie.
robert matycz
17 Październik 2008, 07:30
tak,trzeba by sie przyjrzeć obu stroną,ja tylko wiem ze słyszenia,że urzędasy chcą zapewnić dobrą opiekę dzieciom,ale na ile to prawda tego nie wiem,ale
mi też jest bardzo żal takich dzieci,bo one sa bardzo nieszczęśliwe.
robert matycz
17 Październik 2008, 07:57
- JAN PAWEŁ II -
◄►*◄►*◄►*◄►*◄►*◄►*◄►

- Między nami żył...Święty -

A między nami żył Święty...

Był dla nas ,,Mocą w Duchu Świętym,,

Takim zwyczajnym, a tak niepojętym.

Znaliśmy Go i widzieliśmy Jego miłość...

do Boga i do ludzi.

Pamięta Go każdy z nas...

- To Jan Paweł II -

Jego słów nie zatrze - żaden czas -

i po owocach - Go poznacie -

Wypraszaj łaski na cały świat,

bądź z nami zawsze - Bracie -

A między nami żył Święty...

Bóg w miłości i dobroci swojej,

pobłogosławił Ojczyźnie mojej.

Dając człowieka - tak wielkiego -

Karola Wojtyłę - Jana Pawła II -

Przez życie szedł z Bogiem w bliskości

i...dotykając - Jego Miłości -

na nas - Ją - przelał...

Obdarzył wszystkich - ziarnem wierności -

do Boga i do ludzi,

tęsknotę za - Wolnością -

- w nas obudził -

I dodał nam odwagi...

by, sprawy wielkiej wagi,

- Bóg - Honor i Ojczyzna -

na pierwszym miejscu były...

By - nigdy się nie zmyły -

z ust naszych.

A między nami żył Święty...

Żył Bogiem i dla Boga,

w modlitwie pochylał się nad każdym z nas,

wypraszał ,,łaski,, na cały świat...

Boże...dziękujemy Ci...

za ten - Dar i Cud -

Jakiego doświadczyliśmy - tu na Ziemi -

[ Dodano: 17 Październik 2008, 07:58 ]
robert matycz
17 Październik 2008, 17:23
Choroby przewlekłe mają to do siebie, że trudno je zdiagnozować i że często współwystępują wraz z innymi chorobami. Do takich chorób możemy zaliczyć przewlekłą chorobę nazywaną zespołem Alporta. Łączy ona w sobie takie schorzenia jak uszkodzenie narządu słuchu, wzroku oraz zaburzenia układu krążenia.

Definicja medyczna
Zespół Alporta (ang. Alport's Syndrome) – choroba uwarunkowana genetycznie, postępujące schorzenie nerek, charakteryzujące się krwinko moczem/białkomoczem, często skojarzonym z neurogenną głuchotą i zmianami w obrębie narządu wzroku.
Definicja ta mówi wyraźnie, że głównym uszkodzonym narządem są nerki, dlatego też u chorych pojawia się hematuria, czyli występowanie krwi w moczu. Krew zabarwiająca mocz na brunatno jest łatwo zauważalna, więc każdy, kto zauważy taką sytuację powinien udać się do lekarza na badania kontrolne.
Choroba ta prawie zawsze występuje z głuchotą, rzadziej natomiast ze zmianami w obrębie narządu wzroku. W przypadku uszkodzenia narządu słuchu jego utrata jest trwała, ponieważ dochodzi do zniszczenia nerwu słuchowego.

Aby zrozumieć, dlaczego dochodzi do takich komplikacji i powikłań, należy najpierw zapoznać się z opisem pracy kłębuszków nerkowych.
„Nerki odfiltrowują substancje odpadowe z krwi za pomocą gęstej sieci naczynek, zwanych kłębuszkami nerkowymi. Wysokie ciśnienie krwi w tych regionach przepycha niepożądane cząsteczki przez błonę podstawną kłębuszków, mających kształt cieniutkich rękawów. Stamtąd już substancje odpadowe przedostają się do kanalików nerkowych, z których ostatecznie zbierane są w formie moczu. Oczyszczona krew powraca zaś drobnymi naczyniami do krwiobiegu.

W zespole Alporta właśnie ta filtrująca sieć jest upośledzona. Chorzy mają mutację genu, który koduje główny składnik systemu oczyszczającego - włókniste białko zwane kolagenem typu IV (COL4A5). Skutkiem tej mutacji jest brak odpowiednich porów, przez co białka z krwi przedostają się do moczu. Ponadto komórki wspomagające filtrację nie współpracują odpowiednio z błoną podstawną kłębuszków nerkowych, co powoduje, że wiele substancji odpadowych pozostaje we krwi.

Rozpoznanie choroby
Zespół Alporta jest chorobą uwarunkowaną genetycznie przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Choroba ta może być dziedziczona w sposób autosomalny recesywny oraz w sposób dominujący w sprzężeniu z chromosomem X.

Dziedziczenie autosomalne recesywne oznacza sposób dziedziczenia, w którym mutacja dziedziczona jest w sprzężeniu z chromosomami innymi niż chromosomy płci. Ujawnia się tylko w układzie homozygotycznym, czyli takim, w którym obydwa allele genu muszą być zmutowane.

Ciekawe jest, że nawet, jeśli w rodzinie nikt nigdy nie chorował na zespół Alporta to i tak choroba ta może się pojawić, gdy dojdzie do samoistnego zmutowania genów. Są to jednak rzadkie przypadki. Należy też podkreślić, że choroba nie musi atakować w każdym pokoleniu. Możemy być jej nosicielami przez kilka pokoleń zanim się ujawni.

Można przypuszczać, że choroba powstaje w wyniku spontanicznej mutacji. Jeśli zdarzy się, że dwie osoby z taką mutacją mają dzieci, to przy założeniu, że chorują tylko chłopcy - istnieje 25% szans, że ich potomstwo będzie chore. Zespół Alporta dotyka prawie wyłącznie chłopców. U kobiet (homozygot) choroba przebiega bardzo łagodnie lub w ogóle się nie ujawnia.

Zespół Alporta to choroba trudna do rozpoznania i aby ją zdiagnozować wykonuje się biopsję nerki. Zabieg polega na pobraniu trzech próbek z chorej nerki i jest raczej bezbolesny. Po zabiegu pacjentowi nie wolno wstawać z łóżka przez 24 godziny, a w szpitalu na obserwacji pozostaje przez kolejnych siedem dni. Dopiero po biopsji można stwierdzić, czy to faktycznie jest zespół Alporta.

Objawy choroby
Objawy nefropatii, czyli obecności krwi w moczu zwykle występują u mężczyzn. U kobiet choroba może pozostać bezobjawowa. Mężczyźni wcześniej zaczynają mieć hematurię i przeważnie to u nich dochodzi do schyłkowej niewydolności nerek.

Najczęściej zespół Alporta ujawnia się po 10. roku życia. Wcześniej można zaobserwować takie objawy jak liczne przeziębienia, wątły wygląd, brak apetytu, trudności w koncentracji. Główny czynnik, na który trzeba zwrócić uwagę, to złe wyniki badania moczu. Jeśli w moczu występują czerwone krwinki i/lub białko, a objawy u dziecka są podobne do wymienionych poniżej, to istnieje prawdopodobieństwo, że to zespół Alporta. Lekarze często jednak mylą tą chorobę z kamicą nerkową.

Błędna diagnoza lub jej brak może mieć nieodwracalne skutki dla zdrowia dziecka. Dochodzi wtedy do pogłębienia uszkodzenia nerek, co przekłada się na m.in. zaburzenia rozwojowe, pogłębianie się choroby i szybszą utratę słuchu lub wzroku. Warto tu zwrócić uwagę na zachowanie dziecka. Jeśli dziecko zaczyna gorzej słyszeć to objawia się to m.in. głośniejszym słuchaniem telewizora, radia, muzyki lub głośniejszą mową własną. W przypadku osłabienia wzroku pojawia się mrużenie oczu lub czytanie z bardzo małej odległości. Wtedy też należy niezwłocznie udać się do specjalisty.

Do głównych objawów zespołu Alporta zaliczamy:
• Zwiększone stężenie a-fetoproteiny w wodach płodowych od 16. tygodnia ciąży i obniżenie stężenia białka we krwi pępowinowej (w ramach diagnostyki przedurodzeniowej);
• Dzieci rodzą się najczęściej 2 – 4 tygodnie przed terminem;
• Łożysko jest duże i ma 30—40% masy płodu;
• Noworodek jest wiotki, ma bladą „marmurkowatą” skórę i poszerzone powierzchowne naczynia żylne;
• Kości pokrywy czaszki są miękkie, małżowiny uszne wiotkie, grzbiet nosa
zapadnięty;
• Brzuch jest duży, często występują przepukliny;
• Białkomocz w okresie noworodkowym to ok. 10—15 g/l;
• Krwinkomocz lub białkomocz;
• Występowanie różnego rodzaju wałeczków i leukocyturia w moczu;
• Występowanie bólów głowy lub obrzęku twarzy, powracające infekcje w wieku dziecięcym, zwykłe przeziębienie we wczesnym dzieciństwie itp.;
• Problemy z nadciśnieniem;
• Występowanie obustronnych obrzęków nóg;

• Stopniowa obustronna głuchota w 30-50% przypadków, początkowo dotyczy wyższych tonów. Głuchota nieobecna jest w okresie niemowlęctwa, ale pojawia się do około 30 r. życia;
• Zaburzenia narządu wzroku w 15% przypadków. Do tych zaburzeń zaliczamy zaćmę tylną podtorebkową, barwnikowe zwyrodnienie siatkówki, kulistością soczewki, stożkowatością przednią soczewki, oczopląsem, ślepotą.

Sposoby leczenia
Leczenie choroby jest trudne i na ogół przynosi jedynie niewielką poprawę. Zasadniczo choroba ta jest nieuleczalna i nie leczy się jej samej, lecz jedynie stwarza warunki do tego, by jak najwolniej postępowała. Leczyć można towarzyszące jej zaburzenia np. nadciśnienie tętnicze. Należy również okresowo kontrolować czynność nerek. Najczęściej podawane są leki wspomagające pracę nerek, i obniżające ciśnienie krwi. Nie podaje się żadnych antybiotyków.

Zespół Alporta jest choroba przewlekłą, więc chory nie ma wpływu na przebieg i stopień jej zawansowania. W Polsce na zespół Alporta choruje około 450 osób, z których ok 3% jest dializowanych.

Rokowania na przyszłość
Biolog – „Raghu Kalluri, z University of Harvard w USA wraz ze współpracownikami, wykazał, że przeszczep komórek macierzystych ze szpiku kostnego może w przyszłości okazać się wyleczenia tej choroby. U myszy, które otrzymały infuzję ze szpiku, nastąpiło znaczne cofnięcie się objawów chorobowych związanych z zespołem Alporta. Jest to jednak terapia dalekiej przyszłości.

Dodatkowe informacje o Zespole Alporta:

* Strony poświęcone wadom układu moczowego: http://www.zum.org.pl/ , http://www.uronef.pl
* Informacje dotyczące zespołu Alporta: http://pl.wikipedia.org/w...3%C5%82_Alporta http://www.zum.org.pl/fil...%20Alporta).pdf
* Forum dotyczące zespołu Alporta: http://www.uronef.pl/forum/forum.php/4241.htm
* Informacje dotyczące nowoczesnego leczenia zespołu Alporta komórkami macierzystymi: http://www.racjonalista.p...,38/d,10/t,7068
* Słownik – hematuria: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hematuria
oazowiczka2
17 Październik 2008, 20:51
z drugiej strony słyszy sie,że niektórzy rodzice "biora" ( złe słowo bleee) dzieci z domu dziecka a jak ono nie spełni ich oczekiwać to z powortem oddają, ato chyba jest o wiele gorsze.

Ja spotkałam się i z takim czymś.... Przez 4 lata jeździłam do domu dziecka jako wolontariuszka słyszałam mnóstwo historii i jedną własnie taką... Był chłopiec, który w wieku 7 lat trafił do domu dziecka, po 2 latach pobytu tam "wzięła" go jakaś rodzina, ale tylko na.......... kilka miesięcy bo jak się okazało nie spełnił ich oczekiwań...... ech...
aggga24
17 Październik 2008, 21:15
A przecież kocha się nie za coś tylko mimo wszystko...
robert matycz
17 Październik 2008, 21:31
Ludzie to czasem a nawet często to traktują DZIECKO jak zabawkę czy przedmiot.
Tak samo-podobnie-jest z pieskami małymi,czyli szczeniakami-jak podrośnie to przeszkadza-to go myk do lasu sio.PODŁOŚĆ ludzka nie zna granic.wredni są ludzie i tyle.(że takich nosi ta ŚWIĘTA ZIEMIA-bardzo sie temu dziwie,za grosz nie maja życzliwości).
Atina
20 Październik 2008, 22:58
On byl, jest i zawsze będzie Święty. I na zawsze pozostanie w naszych sercach. I choć niektorzy mówią, ze pokolenie JPII już powoli umiera, bo ludzie zapominają, to jednak nie jest to prawdą. DOBROCI się nie zapomina, MIŁOŚCI się nie zapomina, WIARY się nie zapomina, a NADZIEJA żyje w nas ciągle i nie umiera nigdy
robert matycz
21 Październik 2008, 05:23
Atina, SUPER to ujełaś.
robert matycz
22 Październik 2008, 16:40
Niewidomy Filip Zagończyk, ofiara tragicznego wypadku w warszawskim metrze wygrał walkę o życie. Teraz rozpoczyna drugi równie trudny bój - o pieniądze na rehabilitację, która pozwoli uchronić nogi przed amputacją.

Przypomnijmy. 17 września Filip spadł z peronu na stacji metra Centrum wprost pod nadjeżdżający pociąg. W stanie krytycznym z urazami nóg i głowy trafił do szpitala im. Lindleya. Lekarzom udało się uratować Filipowi życie. Ich zdaniem potrzebna jest jednak amputacja nóg.

Na zdjęciu: wypadek na stacji metra Centrum. Fot. Wojciech Traczyk/EastNews
Na zdjęciu: wypadek na stacji metra Centrum. Fot. Wojciech Traczyk/EastNews

Nadzieję dla Filipa przynieśli lekarze z uniwersyteckiego szpitala w Zurichu. Są oni w stanie zrekonstruować zmiażdżone kości nóg wszczepiając najpierw metalowy implant, a następnie odtwarzając tkankę kostną. Koszt takiego zabiegu szacują na około pół miliona złotych.

Rodzice Filipa wystąpili do Narodowego Funduszu Zdrowia z wnioskiem o zgodę na leczenie za granicą. Wanda Pawłowicz z NFZ zapewniła w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta niezwłocznie.

Koncern Soraya S.A., w którym pracuje ciocia Filipa, zainicjował wspólnie z gminą Radzymin zbiórkę pieniędzy na rehabilitację. 26 października (niedziela) w hali sportowej w Radzyminie zostanie przeprowadzony kiermasz charytatywny „Serce dla Filipa”. Akcja potrwa od godziny 10.00 do 17.00.

Kuba Wojewódzki przeznaczy dla Filipa dochód z aukcji, na której przedmioty wystawiają goście jego programu. Można tam kupić m.in. podarowaną przez Tomasza Lisa statuetkę Wiktora.

Zbiórkę pieniędzy prowadzi Polski Związek Niewidomych. Wpłat można dokonywać na konto 97 1370 1037 0000 1706 4091 2203 z dopiskiem „Pomoc dla Filipa”.

Bieżące informacje dotyczące zbiórki pieniędzy i przebiegu leczenia są zamieszczane na stronie www.pomocdlafilipa.com
omega777
22 Październik 2008, 19:26
Oglądałam wczoraj informację w Wiadomościach. Filip miał duzo szczęścia, dziękować Bogu,że przeżył, ale teraz co dalej? Wiem, że operacja ma kosztować aż 600 tys. - ogromna kwota

Ale najsmutniejsze jest to, że zarząd Metra nie poczuwa się do jakiejkolwiek pomocy! Nawet nie porozmaiwiano z rodziną

Aha, w planach są zabezpieczenia na stacji dla niewidomych, tylko nie wiadomo kiedy te plany będą zrealizowane
robert matycz
22 Październik 2008, 19:35
bo niestety na takie sprawy miasto nie ma gotówki-chytrusy.
hsynowiec
23 Październik 2008, 16:43
Ze swojego doświadczenia wiem,że jest masa ludzi,którzy chcą pomóc.A złotówka do złotówki i wierzę ze uda sie zebrac potrzebną kwotę.

Co do metra..to szkoda słów...
robert matycz
24 Październik 2008, 17:46
Wycieczka Piaseczyńską Kolejką Wąskotorową była jedną z atrakcji pikniku integracyjnego, który zorganizowało Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z Porażeniem Mózgowym z Warszawy. Rodzice i ich dzieci spędzili razem dzień, bawiąc się, odpoczywając, a przede wszystkim lepiej się poznając. Uczestnicy wyjazdu wysłuchali również wykładu lekarza neurochirurga, który opowiadał o nowoczesnych metodach leczenia ciężkiej spastyczności.

Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z Porażeniem Mózgowym powstało kilka miesięcy temu i skupia rodziców z trzech warszawskich ośrodków rehabilitacji dzieci z porażeniem mózgowym: w Zagórzu, przy ul. Ożarowskiej w Warszawie i Centrum Zdrowia Dziecka. Stowarzyszenie ma wspomóc dzieci i ich rodziny w walce o polepszenie jakości życia, leczenia i edukacji dzieci z porażeniem mózgowym w Polsce.
mrowka
24 Październik 2008, 19:44
Robert,
Kurcze, szkoda, że o tym nie wiedziałam, mieszkamy w okolicach Piaseczna a przez nasz Głosków przejeżdża słynna piaseczyńska wąskotorówka. Nasza Madzia jest co prawda po niedotlenieniu mózgu w czasie operacji kardiochirurgicznej, ale i tak wrzucono ją do worka MPD (niedowład spastyczny czterokończynowy). Bardzo proszę o namiary na Stowarzyszenie, chętnie się "uaktywnimy"

pozdrowionka / aneta
robert matycz
24 Październik 2008, 19:49
witaj Aneto,ja nic poza tym co napisałem to nie wiem,dzisiaj to wyczytałem na stronie www.niepelnosprawni.pl

pozdrawiam serdecznie Ciebie i Córkę.
alrada
25 Październik 2008, 00:23
Wycieczka Piaseczyńską Kolejką Wąskotorową to jedna z atrakcji pikniku integracyjnego, który zorganizowało Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z Porażeniem Mózgowym z Warszawy. Rodzice i ich dzieci spędzili razem dzień, bawiąc się, odpoczywając, a przede wszystkim lepiej się poznając. Uczestnicy wyjazdu wysłuchali również wykładu lekarza neurochirurga, który opowiadał o nowoczesnych metodach leczenia ciężkiej spastyczności.

Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z Porażeniem Mózgowym powstało kilka miesięcy temu i skupia rodziców z trzech warszawskich ośrodków rehabilitacji dzieci z porażeniem mózgowym: w Zagórzu, przy ul. Ożarowskiej w Warszawie i Centrum Zdrowia Dziecka. Stowarzyszenie ma wspomóc dzieci i ich rodziny w walce o polepszenie jakości życia, leczenia i edukacji dzieci z porażeniem mózgowym w Polsce.

Na weekendowy piknik rodzice zaprosili dr Jacka Osuchowskiego, neurochirurga z Katedry i Kliniki Neurochirurgii Dziecięcej w Lublinie. Zaproszony lekarz przygotował dla rodziców krótki wykład na temat wskazań terapeutycznych i leczenia ciężkiej spastyczności przy pomocy pomp baklofenowych. Przez cały dzień odpowiadał też na indywidualne pytania rodziców.

- Spotkania takie jak, to pozwalają nam lepiej się poznać, wymienić swoje doświadczenia oraz omówić plany na najbliższą przyszłość - opowiada Ewa Jagiełło, babcia chłopca z porażeniem mózgowym i główna inicjatorka powstania Stowarzyszenia. Wśród pomysłów na najbliższa przyszłość Prezes Stowarzyszenia wymienia stworzenie strony internetowej, która stanie się źródłem informacji o leczeniu mózgowego porażenia dziecięcego. Będzie można na niej znaleźć informacje przygotowane przez rehabilitantów, lekarzy ortopedów i neurochirurgów, adresy ważnych ośrodków terapeutycznych oraz forum, na którym rodzice będą dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami. Rodzice planują też przygotowanie wystawy fotografii, która stanie się okazją do opowiedzenia historii dzieci ze Stowarzyszenia.

Rodziców dzieci z niepełnosprawnością jednoczy jedna sprawa – chęć zapewnienia najlepszej opieki dziecku, które jest inne. Z czasem to, co było kłopotliwe dla jednostki, staje się bodźcem do rozmów na forum rodziców. Opiekunowie dzieci z porażeniem mózgowym od dłuższego czasu widzieli konieczność założenia stowarzyszenia, które by ich wspomagało. Spotykając się w ośrodkach rehabilitacyjnych wymieniali się spostrzeżeniami i wielokrotnie rozmawiali o swoich problemach oraz codziennych zmaganiach. Dzięki zaangażowaniu rodziców udało się w kwietniu tego roku zebrać grupę osób, która podjęła się działania na rzecz poprawy sytuacji dzieci z porażeniem mózgowym w Polsce.

- Proces tworzenia organizacji był bardzo długi - opowiada Pani Ewa Jagiełło. - W końcu wielu rodziców uświadomiło sobie, że im więcej osób współpracuje ze sobą, tym większą stanowią siłę. Ta siła jest potrzebna, aby przekonać rząd oraz władze lokalne o potrzebie zapewnienia dzieciom z porażeniem mózgowym lepszej opieki, profesjonalnego leczenia, kompleksowej terapii, odpowiedniej edukacji i przygotowania do życia w społeczeństwie.

Na rodziców ze Stowarzyszenia czeka wiele pracy, jeśli chcą osiągnąć cele, jakie sobie postawili. Liczą, że inni rodzice dzieci spastycznych przystąpią do ich Stowarzyszenia. Potrzebni im są również sojusznicy i sponsorzy.

Kontakt:

Ewa Jagiełło
Prezes Zarządu Stowarzyszenia Rodziców Dzieci z Porażeniem Mózgowym
Mail: ewajagiello@neostrada.pl, tel. 0 502 66 81 54
robert matycz
25 Październik 2008, 07:48
alrada, dzięki,że znalazłaś te dane.
mrowka
25 Październik 2008, 10:02
Dołączam się: serdeczne dzięki !
robert matycz
27 Październik 2008, 10:17
Polacy - narodem alergików
Autor: PAP

W Polsce odsetek alergików należy do najwyższych na świecie - wynika z badania „Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce - ECAP 2008", którego wyniki ogłoszono w piątek podczas konferencji na warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Alergia sprzyja innym chorobom i upośledza jakość życia. Jak mówił prof. Bolesław Samoliński, mamy jeszcze dużo do zrobienia, jeśli chodzi o rozpoznawanie, leczenie i monitoring chorób alergicznych, w których układ odpornościowy zbyt energicznie reaguje na uczulające substancje. Ważna jest także edukacja.

W zależności od regionu i płci, cechy alergii deklaruje nawet 40 procent respondentów, stany zapalne błony śluzowej nosa występują u ponad 35 procent populacji niektórych wielkich miast, alergiczny nieżyt nosa - u 25 procent, rozpoznana astma - u 10 procent.

Całoroczne nieżyty nosa aż 8-krotnie zwiększają ryzyko astmy, a ta z kolei jest jednym z najwyższych czynników ryzyka rozwoju przewlekłej choroby płuc. Spośród respondentów, u których rozpoznano astmę w programie ECAP, tylko 30 procent miało postawione prawidłowe rozpoznanie przed włączeniem ich do badań. Nierozpoznanych jest więc około 70 procent przypadków, zarówno wśród mieszkańców miast, jak i terenów wiejskich.

Ponad 40 procent badanych w ambulatorium programu ECAP respondentów ma dodatnie testy na powszechnie występujące alergeny, a zmiany skórne deklaruje od 40 do 45 procent Polaków. Wyniki te pozwalają również wstępnie ocenić wpływ czynników środowiskowych na choroby alergiczne - sprzyja im bierne i czynne palenie oraz spaliny samochodowe.

Szczegółowa analiza wykazała, iż osoby, które cierpią z powodu chorób alergicznych, ale o tym wcześniej nie wiedziały, mają we własnych domach wiele czynników nasilających alergię: pierze, dywany, zwierzęta.

Badanie ECAP 2008 zrealizowane zostało przez Zespół Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, pod kierownictwem prof. Bolesława Samolińskiego. To jedyny tego typu projekt badawczy w Europie Środkowej i Wschodniej.

Zbieranie danych trwało trzy lata, a wyniki oparto na osobistych ankietach przeprowadzonych u ponad 22,5 tys. osób z 9 regionów Polski, z czego jedna czwarta przeszła dodatkowe, szczegółowe badania lekarskie.

Metodologię oparto o ankiety ECRHS II i ISAAC, dzięki czemu wyniki uzyskane w Polsce mają światową rangę i wiarygodność. Bardzo dużą dokładność zapewniła aż 400-pytaniowa ankieta. Po raz pierwszy zastosowano do zbierania danych nowatorskie rozwiązania technologiczne, oparte na całkowitej informatyzacji systemu, wspartego telekomunikacyjnymi technikami z 4-stopniowym systemem kontroli ich jakości - wszystko własnymi siłami polskich ekspertów.
robert matycz
28 Październik 2008, 10:33
"Rzeczpospolita": Najlepsze szpitale 2008
Autor: PAP

Najlepszy szpital publiczny to Centrum Onkologii w Bydgoszczy - wynika z corocznego rankingu "Rzeczpospolitej". Wśród szpitali niepublicznych zwyciężyło Pleszewskie Centrum Medyczne, które w tym roku przekształciło się w spółkę.

W rankingu uczestniczyło 256 szpitali prowadzących procedury zabiegowe. Punkty były przyznawane za zarządzanie (wymogi sanitarne, infrastruktura, kondycja finansowa), jakość opieki (otrzymane certyfikaty i akredytacje) i jakość opieki nad pacjentem (warunki na salach, kwalifikacje personelu).

Z ankiet, które przesłały szpitale nie widać, by na ich kondycji odbiły się zeszłoroczne strajki. 60 proc. szpitali z rankingu ma bowiem zyski. Na ich sytuację pozytywnie wpłynął wzrost gospodarczy i wyższe wydatki na leczenie z NFZ.

Wszyscy laureaci inwestują, szukają bardziej nowoczesnych metod leczenia i starają się o lepsze warunki dla pacjentów. Problemem są braki specjalistów i pielęgniarek, które odczuwają nawet najlepsze placówki.
robert matycz
28 Październik 2008, 18:47
Już w najbliższy piątek 31 października w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie o godz, 13 odbędzie się koncert pod każdym względem niezwykły. Tego dnia dr Leszek Ploch, Prezes Fundacji Krzewienia Kultury Artystycznej Osób Niepełnosprawnych "MAZOWIACY", daje początek "Ogólnopolskiej Scenie Muzyka Niepełnosprawnego".

Z tej okazji organizatorzy zapraszają do udziału w tym niezwykłym wydarzeniu artystycznym. Impreza ma charakter charytatywny. Ideą powołania "Ogólnopolskiej Sceny Muzyka Niepełnosprawnego" jest integracja kompozytorów i muzyków polskich dotkniętych niepełnosprawnością.

Fundacja promuje artystów dając im szansę pokazania się na wielkiej scenie, a są wśród nich osoby niezwykle uzdolnione, które codziennie udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych!

Chętni proszeni są o zgłaszanie się. Bezpłatne bilety wstępu są dostępne pod numerem tel. +48 (022) 628 22 65 – Sekretariat Fundacji Krzewienia Kultury Artystycznej Osób Niepełnosprawnych „Mazowiacy”, Warszawa, ul. Hoża 88.
robert matycz
29 Październik 2008, 10:57
poleca Ci artykuł z serwisu rp.pl:
http://www.rp.pl/artykul/211046.html
robert matycz
29 Październik 2008, 12:11
Remonty położą szpitale
Autor: oprac.: redakcja, Źródło: PAP

To nie prezydenckie weto, lecz... wymogi sanitarne mogą okazać się główną przeszkodą w realizacji rządowego programu przekształceń szpitali w spółki, twierdzi "Gazeta Prawna", która dotarła do tzw. Zielonej Księgi - dokumentu przygotowanego na zlecenie resortu zdrowia.

Wynika z niego, że ponad 60% majątku placówek medycznych, a więc budynków, sprzętu medycznego czy wyposażenia, wymaga remontów lub wymiany na nowy. Dostosowanie wszystkich szpitali i przychodni do nowych wymogów technicznych i sanitarnych narzuconych prawem unijnym, będzie kosztowało ok. 14 mld zł. W dodatku trzeba to zrobić obligatoryjnie do 2012 roku, bo taką datę ustaliła UE i nie może ona zostać zmieniona.

Po 1 stycznia 2013 roku placówki, które nie dostosują się do nowych wymagań, stracą prawo do leczenia pacjentów. Eksperci twierdzą, że wszystko to może stanowić dużą przeszkodę w znalezieniu prywatnych podmiotów chętnych do inwestowania w szpitale-spółki. Po prostu inwestorzy nie wejdą w medyczny biznes, jeśli już na starcie będą musieli wyłożyć pokaźny kapitał.
robert matycz
30 Październik 2008, 12:05
Dotyka 2-4% populacji. Jest problemem 800 tys. Polaków i 125 mln ludzi na całym świecie. Prowadzi do braku akceptacji własnego wyglądu, wycofania z życia społecznego, ograniczenia aktywności zawodowej, a nie leczona - przyczynia się nawet do trwałego inwalidztwa. Łuszczyca, bo o niej mowa, jest jedną z najczęstszych chorób dermatologicznych na świecie. 29 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Chorych na Łuszczycę.

Łuszczyca jest schorzeniem niezakaźnym i niezłośliwym. Ma przewlekły charakter, z tendencją do samoistnego ustępowania i nawrotów. Jej najczęstszymi objawami są grudkowate wykwity skórne pokryte specyficzną srebrzystą łuską i występujące symetrycznie po obu stronach ciała (głównie na łokciach i kolanach, w okolicy kości krzyżowej i pośladków oraz w uchu zewnętrznym i na głowie). Jednak choroba ta nie ogranicza się wyłącznie do skóry - w niektórych przypadkach może obejmować także stawy (łuszczyca stawowa), powodując silne bóle, zniekształcenia, a w efekcie inwalidztwo.

Najwcześniejsze wzmianki o chorobie pojawiały się już w czasach starożytnych, ok. 2 tys. lat temu. Szczegółowo po raz pierwszy opisał ją jednak brytyjski dermatolog Robert Willan w 1809 roku. Mimo tak długiej historii badań nad łuszczycą, choroba ta wciąż nie jest do końca poznana.

Naukowcy uważają, że schorzenie, zwane z łaciny psoriasis, jest uwarunkowane genetycznie. Jednakże sam mechanizm jego dziedziczenia jest nieznany. Wiadomo, że do wyzwolenia choroby potrzebny jest także czynnik zewnętrzny (np. niektóre leki, infekcje bakteryjne i wirusowe, zaburzenia hormonalne czy mechaniczne uszkodzenia skóry). W związku z tym niektóre osoby obciążone genetycznie mogą nigdy nie zachorować.

Występowanie łuszczycy jest niezależne od wieku, najczęściej jednak zapadają na nią ludzie młodzi - pierwsze objawy pojawiają się między 15. a 30. rokiem życia. Leczenie łuszczycy jest dość skomplikowane. W przypadkach lekkich stosuje się miejscowo maści, jednak rozległe i uporczywe postaci choroby wymagają terapii światłem UV (za jej opracowanie Niels Rydberg Finsen otrzymał Nagrodę Nobla) lub lekami ingerującymi w odporność organizmu. Dużą skutecznością charakteryzują się opracowane niedawno tzw. leki biologiczne, jednak zdaniem specjalistów dostęp do takich nowoczesnych metod leczenia jest w Polsce bardzo ograniczony.

- Zdobycze współczesnej nauki ratują ludzkie życie, dają szanse na optymalizację leczenia, poprawę stanu zdrowia, ale i niosą w sobie nadzieję na korzystną zmianę jakości życia przewlekle chorych. Programy leczenia biologicznego to nadzieja na normalne życie. Takiego leczenia bezwzględnie wymaga wielu naszych pacjentów - mówi prof. Zygmunt Adamski, członek Rady Programowej Ogólnopolskiego Programu Wspierania Terapii Biologicznej.

Specjaliści z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę PSORIARIS podkreślają, że ważną, a często pomijaną cechą tego schorzenia jest jego wpływ na jakość życia pacjentów. Widoczne gołym okiem objawy prowadzą do braku akceptacji swojej osoby, wyalienowania, kłopotów w pracy. Chorzy skrywają łuszczycę w obawie przed reakcją otoczenia.

- Łuszczyca nie jest ani chorobą zakaźną, ani śmiertelną i można ją kontrolować. Obchody Międzynarodowego Dnia Chorych na Łuszczycę to szczególna okazja, by przybliżyć polskiemu społeczeństwu problemy osób dotkniętych łuszczycą, spowodować, że będziemy bardziej otwarci na problem schorzenia, dotykającego tak wielu ludzi wokół nas. Akceptacja i zmiana nastawienia do dolegliwości skórnych zmniejszy poczucie wyobcowania, jakie towarzyszy pacjentom oraz pomoże im w powrocie do zdrowia - mówią przedstawiciele PSORIARIS.
robert matycz
30 Październik 2008, 14:03
Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

http://serwisy.gazeta.pl/...ness_mozgu.html

ĆWICZENIA UMYSŁOWE.
robert matycz
30 Październik 2008, 18:34
W dniach 15-16 listopada w Harbutowicach koło Skoczowa będzie miał miejsce I Ogólnopolski Motylkowy Festiwal Radości. Festiwal ten ma zapoczątkować coroczną formę spotkania z kulturą i zabawą dzieci chorych na rzadką, genetyczną chorobę Epidermolysis Bullosa (EB).

EB to wrodzona choroba skóry, tzw. odklejanie się naskórka. Stowarzyszenie Debra Polska Kruchy Dotyk od kilku lat stara się zwiększać świadomość społeczną związaną z ta chorobą. Teraz organizują wydarzenie kulturalne w postaci festiwalu.

Festiwal ten ma zapoczątkować coroczną formę spotkania dzieci chorych kulturą i zabawą. Udział w festiwalu zadeklarowali takie zespoły jak dziecięco – młodzieżowy zespół „Ślązaczek” z Pałacu Młodzieży w Katowicach, Zespół Śląski „Optima”, znana piosenkarka Pani Magda Anioł, a także dzieci i młodzież z Zaczarowanej Piosenki z Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko, oraz dziecięce zespoły ze Szkoły Podstawowej w Łaziskach Górnych i wiele innych.

Patronem Festiwalu jest znana aktorka teatralna i telewizyjna Pani Ewa Kutynia. Ambasadorem Stowarzyszenia jest Pani Anna Dymna. Patronat medialnym objął wydarzenie Tygodnik „Gość Niedzielny” Festiwal odbędzie się w miejscowości Harbutowice koło Skoczowa w Restauracji „MEWA”.
robert matycz
31 Październik 2008, 18:17
Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

http://wyborcza.pl/1,7547...ogin_.html?as=2

PAMIĘĆ O BLISKICH-WIRTUALNE CMENTARZE.
robert matycz
31 Październik 2008, 18:21
Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

http://wiadomosci.gazeta....ml?nltxx=856991

PRZEJAZD KARAWANEM POGRZEBOWYM-KOMUŚ ODBIŁO W MÓZGU.
DZIWNY JEST TEN ŚWIAT.
robert matycz
31 Październik 2008, 18:24
Na krużganku opactwa tynieckiego znajduje się kamienna tablica z nieco zatartym napisem w języku łacińskim. Mijają ją codziennie dziesiątki zwiedzających, zwracając na nią uwagę w zależności od tego, czy oprowadzający zasugeruje to, czy nie. Tekst jest następujący: Pamiętaj o dniu ostatnim. Będziesz, czym jestem. Dziś mnie, jutro tobie.

Uzupełniające te słowa dwie trupie czaszki jakby potwierdzały, że słowa te w pewnym sensie wypowiada umarły leżący pod tą tablicą. I faktycznie, przez wiele wieków tablica ta znajdowała się w pobliżu krypty, w której przez wiele wieków chowano zmarłych benedyktynów. Obecnie chowani są oni na cmentarzu.

Jednakże, nim się to stanie, wystawiani są w otwartej trumnie w kapitularzu, pod którym znajduje się owa pusta dziś krypta. Ich żyjący współbracia zmieniają się wtedy na czuwaniu, trwając nie tylko w modlitwie, ale jakby przyzwyczajając się do rzeczywistości śmierci: tak naprawdę każdy z nich kiedyś będzie tak leżał. Pytanie: kiedy? Z jakim wyrazem twarzy? Z jakim wspomnieniem w sercach pozostałych przy życiu współbraci?

znicze, fot.: Andrze Zbraniecki/ East NewsZ okna kapitularza widać tyniecki cmentarz. Ten sam, na którym obecnie chowa się mnichów. Wieczorem w dzień Wszystkich Świętych rozbłyska on łuną zniczy. Wiele w niej ciepła i pociechy. Zgodnie z tradycją także mnisi w ów dzień układają znicze na krużganku – zwłaszcza na tablicy z wyżej wspomnianym napisem.

Nie chodzi tu tylko o pamięć o tych, którzy odeszli, lecz także o modlitwę – i nadzieję - że śmierć nie jest ostatnim słowem w ludzkim życiu. Łatwiej uwierzyć w to wierząc w zmartwychwstanie. Czasami jednak, zwłaszcza gdy życie jest jedną wielką udręką, jakby śmiercią rozłożoną na raty, perspektywa zmartwychwstania nie musi wydawać się tak oczywista. Śmierć jawi się jako upragniony odpoczynek, wytchnienie od koszmaru życia. Wejście w nią oznaczałoby w takim układzie koniec codziennych kłopotów i nieustannego ocierania się o beznadzieję i rozpacz. Może coś takiego odczuwamy na moment przed zaśnięciem: oto przez moment jesteśmy poza zgryzotami dnia, na swój sposób niezależni, wolni… Nikt nas nie dopadnie, przed nikim nie musimy się bronić. Sen jako zapowiedź śmierci. A przecież i śmierć jako „wieczny odpoczynek"…

My jednak wolimy nasze udręki, nędzne życie niż spokój śmierci. Bo kto tak naprawdę wie czy – i co – będzie tam, po drugiej stronie? Może nie tylko odpoczynek? Może ….gorzej niż za życie? To chyba niemożliwe? No, jeśli miałoby być piekło…?! Ale piekło – czy nie jest czasami już teraz? Czyli potem może być tylko lepiej, hm? Czy ktoś może to jednak wiedzieć? Nikt nie wrócił stamtąd. Wszyscy cicho przechodzą na tamtą stronę – i nieodwołalnie tam pozostają. Tajemnica „tamtej strony" pozostaje niezgłębiona!

znicze, fot.: Jarosław Małkowski/East NewsPróbujemy ją tylko jakoś nieporadnie odgadywać w procesie przemijania, starzenia się. Wszystko odchodzi, zmienia swą postać, ustępuje miejsca innym. Nic nie będzie, jak kiedyś. Patrzymy na siebie w lustrze z coraz większym niepokojem. Przyłapujemy się na coraz większej słabości, na narastających ograniczeniach. Nawet jeśli nigdy nie było dobrze, teraz może zaczyna być jeszcze gorzej. Jak to się skończy? No właśnie doprowadzi do końca – do śmierci.

Ale potem – czyli po drugiej stronie – czy te zmiany będą dalej szły, czy może się zatrzymają? W jakiej formie, w jakim wieku odnajdziemy się – o ile to się stanie - po śmierci? Jeśli miałaby to być perspektywa wieczności, to już pewnie nie będziemy się ani starzeć, ani zmieniać. Wieczna młodość. Zapewne też wieczna sprawność i zdrowie. Niełatwo w to uwierzyć komuś, kto nieustannie się z nim boryka. Może ma jednak tym bogatszą wyobraźnię? I tym bardziej tęskni do takiego właśnie wyzwolenia?! Przecież marzenie o byciu całkowicie wolnym od wszelakich udręk ciała, o całkowitym zdrowiu i sprawności jest tak bardzo mocno w nas obecne, że ...boli, gdy jest nierealne. Czy więc zmartwychwstanie nie byłoby jakąś naturalną konsekwencją naszej obecnej niedoli, jakąś formą oddania każdemu zwyczajnej – ale przecież jakże wspaniałej! – sprawiedliwości.
tęcza, fot.: East NewsJeśli tak, to warto… tęsknić za śmiercią! Zwłaszcza wieczorem, wtulając się w biel pościeli, wybawiającej nas – przynajmniej na czas nocy – z goryczy codziennych utrapień. Tak zapewne będzie tego ostatniego dnia. Też będzie nam towarzyszyć biel pościeli. Ale obudzimy się o świcie nie po to, by wrócić do cierpienia i codziennej nim walki – lecz by zacząć nowe życie, bez cienia bólu. I będzie to świt, który nie zazna nigdy zmierzchu…
Atina
31 Październik 2008, 23:07
To prawda. Świat jest dziwny, ale tylko dlatego, ze zyja na nim dziwni ludzie, ktorzy nie mają szacunku dla nikogo i niczego. Zero wartości, zero jakichkolwiek hamulców. Liczy się tylko to, co chce się osiągnąć w danej chwili. Jest popyt, jest i podaż. Dziś handluje się wszystkim- nawet śmiercią. Stała się ona towarem takim, jak każdy inny. Ktoś ma potrzebę, ochotę poczuć dreszczyk emocji??? Proszę bardzo. Klient nasz pan. Myślę jednak, ze takie zabawy są do czasu. Jesli kiedyś jeden z drugim stracą kogoś bliskiego i serce będzie im pękać z bolu i żalu, to wtedy im przejdzie. Odejdzie ochota na glupie zarty i zabawy Halloween. Oj widzę, ze często przekracza się tę granicę, która nie powinna być przekroczona. Oby świat nie poszedł dalej... Czy wszystko co przychodzi z Zachodu, musi mieć i u nas takie wzięcie??? Widać, ze moda na glupotę jest nieśmiertelna...
robert matycz
31 Październik 2008, 23:27
Widać, ze moda na glupotę jest nieśmiertelna...ATINA ale napisałaś super Mądrze,chyba mądrzej nie potrzeba,i bardzo dobitnie.
Masz całkowitą,słuszna rację-Ludzie zchodzą na Psy.Ś.P.NIEMEN miał rację śpiewając tą znana piosenkę za komuny,ale teraz świat jest jeszcze dziwniejszy i pewnie ON SAM SIE W GROBIE PRZEKRĘCA.
A LUDZIE SĄ CORAZ OCHYDNIEJSI I ZCHODZĄ NA MANOWCE.
gwiazdeczka69
1 Listopad 2008, 08:00
Po prostu można tylko pozazdrościć tym ludziom miłego, słodkiego życia. Pewnie to młodzież zdrowa a ich największym problemem jest w co się ubrać na imprezę i czy on mnie pocałuje czy nie?Trudno się dziwić, że po takich " doświadczeniach" życiowych jakie przeszli w życiu będą mieli szacunek do śmierci.
Ale ton mogli by jedynie odczuć gdyby znaleźli się w szpitalu, mieli chore dziecko lub widzieli umierającego człowieka.
Ja sama lubię klimat Halloween ale klimat zabawowy nie łączony z czarnym humorem- nie przeszkadzają mi dynie w sklepach ani nocne seanse filmowe. Bo to jest wyprodukowane na potrzeby komercji. Ale już zderzenie komercyjnej zabawy i tandetności z prawdziwymi rzeczami, które służą do pochówków już mnie nie bawi.
A druga sprawa jest taka, że nawet ŚWIETO ZMARŁYCH się komercjalizuje. Te baloniki, obważanki i wata cukrowa jakoś do mnie nie przemawiają przed bramą cmentarza i denerwuje mnie, że przed samymi świętami ludzie tłumnie kupują płaszcze, chodzą do fryzjera itd bo chcą ładnie prezentować się przy rodzince. A już wogóle nie podoba mi się jak słyszę co przy 2 grobie śmiechy i chichranie rodzinki, która się spotkała i gadki sobie uskutecznia. W dzień zadumy powinniśmy wspominać z rodziną o zmarłym a co tak naprawdę jest po opuszczeniu bramy cmentarnej? Impreza rodzinna.
robert matycz
1 Listopad 2008, 08:07
święte słowa.
aguniapiest
1 Listopad 2008, 10:37
Ludzie nie mają szacunku do zywych a co dopiero do zmarłych. A z tą rewią mody to masz MAdzia rację, ludzie nie idą na cmentarz oddac cześc zmarłym, pomodlic się za nich tylko popatrzec kto w co jest ubrany, jakie futro nosi albo jakim autem przyjechał. Najgorsze jest to że powinien byc to dzień zadumy a słychac tylko na cmentarzu smiech i obrabianie tyłka znajomym. NA co ten świat schodzi...żadnych zasad, szacunku dla nikogo.
robert matycz
1 Listopad 2008, 10:45
na co zchodzi świat? NA PSY.
gwiazdeczka69
1 Listopad 2008, 10:47
W dużych miastach pomimo czasu zadumy jest niesamowity pośpiech, żeby na czas zdążyć wszędzie i każdy denerwuje się na korki itd... Ale w małych miastach jest jeszcze gorzej, tak uwagę zwraca się na drugiego człowieka ale w sensie negatywnym. Kto lepiej się ubrał na msze do kościoła, kto z kim i dlaczego? W takich miasteczkach wszyscy wszystkich znają i dzięki takim świętom mogą sobie poużywać na sąsiedzie.
robert matycz
1 Listopad 2008, 10:49
w małych odchodzi duże używanko na sąsiedzie.
Ewa M.
1 Listopad 2008, 18:21
U mnie na cmentarzu i przed bramą stali dzisiaj sprzedawcy ciast... Nie wiem, komu te cista maja służyć? Zmarlym czy zywym? A moze to już początek przygotowań do świąt Bożego Narodzenia??? W każdym razie dla mnie to niesmaczne!
robert matycz
1 Listopad 2008, 18:43
Ciasta?jakaś głupota i tyle.
kuba1206
1 Listopad 2008, 19:00
Śmierć to nie zabawa.
Ale tak jak to już ktos wyżej napisał zdrowym ciężko to zrozumieć.

Nie posałałabym dziecka na taką imprezę - szczególnie w dniach 1.11.
robert matycz
1 Listopad 2008, 19:05
wiele głupot jest w tym Kraju i na Świecie.
robert matycz
3 Listopad 2008, 05:24
O nas świadczy, jak dbamy o wspomnienia - mówiła w Zaduszki na Starych Powązkach aktorka Maria Pakulnis. Aktorzy, piosenkarze, dziennikarze kwestowali na cmentarzach na ratowanie nagrobków i kaplic.
Zobacz powiekszenie
Fot. Robert Kowalewski / AG
Aktor Jan Englert kwestował na warszawskich Powązkach w sobotę
We Wszystkich Świętych i Zaduszki miliony Polaków odwiedzało cmentarze. Na grobach zostawiali chryzantemy, zapalali znicze.

W sobotę metropolita warszawski abp. Kazimierz Nycz mówił: - Przeżywamy dziś w Kościele piękny dzień, uroczystość wszystkich bezimiennych świętych. Takich świętych jest wielu: nasi krewni, bliscy, znajomi, ludzie wszystkich czasów i wszystkich wieków.

Abp. Nycz przypominał o pytaniach o sens życia, o to "co po śmierci". - Można do czasu oddalać to pytanie, będąc młodym, będąc zabieganym, zagonionym, można uważać, że tego pytania nie ma. Idąc na cmentarz, patrząc na jego jesienną scenerię, spadające liście, patrząc na groby naszych bliskich, nie bójmy się stawiać tego pytania.

W dwa świąteczne dni przez warszawskie Stare Powązki przeszło morze ludzi, żeby odwiedzić najcenniejsze stołeczne nekropolie. Z godziny na godzinę przybywało zniczy na grobach m.in. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Hanki Bielickiej, czy przed kryptą Czesława Niemena w odnowionych katakumbach.

Już po raz 34. odbyła się tu zaduszkowa kwesta na ratowanie zabytkowych nagrobków i kaplic. W zainicjowanej w latach 70. przez Jerzego Waldorffa zbiórce uczestniczyło blisko 250 osób. Z szarymi puszkami zawieszonymi na szyjach na cmentarne alejki wyszli aktorzy, pisarze, dziennikarze. - Naszym obowiązkiem jest nie zapominać, że odeszli ludzie ważni dla nas, naszej kultury. A o nas świadczy, jak dbamy o historię, o wspomnienia - mówiła aktorka Maria Pakulnis.

Alina Janowska nie musiała nikogo namawiać, przechodzący wrzucali pieniądze do jej puszki. Szczególnym miejscem był grób Waldorffa. W ogromnej szklanej skarbonce ustawionej przed jego pomnikiem co chwila brzęczały monety, częściej szeleściły wrzucane banknoty.

Podobnie w Krakowie, gdzie przez dwa świąteczne dni wolontariusze od 10 rano do zmierzchu zbierali datki na ratunek najstarszych i najbardziej zaniedbanych grobowców w Krakowie. Tak jest od 27 lat. Główna kwesta (pieniądze zbierali m.in. Anna Dymna, Anna Szałapak, Zbigniew Wodecki) odbyła się na Cmentarzu Rakowickim, gdzie są groby m.in. Jana Matejki, Heleny Modrzejewskiej, Marka Grechuty.

W Poznaniu znane osoby przy bramach komunalnych cmentarzy prowadziły zbiórkę datków na Rossę - wileńską nekropolię, miejsce spoczynku wielu Polaków. Najszybciej zapełniała się puszka piosenkarki Eleni. - Musimy odbudowywać pomniki, inaczej nic nam nie zostanie - mówiła. Za zebrane pieniądze ma zostać odnowiona kaplica Hermanowiczów na Rossie. Jedna trzecia zbiórki, jak co roku, zostanie w Poznaniu: będzie z niej utrzymywany Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan, zwany "poznańską Skałką".

Kwesty na odnowę nagrobków i kaplic odbyły się też m.in. na Śląsku, w Łomży, Lublinie, Zakopanem, Płocku.

• W piątek i w sobotę na drogach w 334 wypadkach zginęły 32 osoby, a 421 zostało rannych - podała w niedzielę Komenda Główna Policji. Zatrzymano 974 nietrzeźwych kierowców. W policyjnej akcji „Znicz” policjanci sprawdzali m.in. stan techniczny samochodów i sposób przewożenia dzieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
robert matycz
3 Listopad 2008, 07:15
Depresja jest stanem chorobowym, który objawia się długotrwałym złym samopoczuciem, zniechęceniem, brakiem energii życiowej, przygnębieniem, smutkiem, apatią, a w ciężkich stanach pojawieniem się nawet myśli samobójczych. Definiowana jest jako zaburzenie psychiczne z grupy chorób afektywnych. Depresja wg WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie. Szacuje się, że o koło 10% populacji cierpi na depresję. 25% epizodów tej choroby trwa krócej niż jeden miesiąc. 50% ustępuje przed upływem trzech miesięcy. Depresja ma skłonność do nawrotów. Na depresję częściej chorują kobiety niż mężczyźni.

Objawy depresji

• Symptomy emocjonalne: obniżony nastrój - smutek i towarzyszący mu lęk, płacz, utrata radości życia, czasem dysforia.
• Symptomy poznawcze: negatywny obraz siebie, obniżona samoocena, samooskarżenia, samookaleczenie, pesymizm i rezygnacja, a w skrajnych wypadkach mogą pojawić się także urojenia depresyjne.
• Symptomy motywacyjne: problemy z mobilizacją do wszelkiego działania, które może przyjąć wręcz formę spowolnienia psychoruchowego; trudności z podejmowaniem decyzji.
• Symptomy somatyczne: zaburzenie rytmów dobowych m.in. zaburzenia rytmu snu i czuwania, utrata apetytu, osłabienie i zmęczenie, utrata zainteresowania seksem, czasem skargi na bóle i złe samopoczucie fizyczne.

Model biologiczny

Według modelu neurochemicznego przyczyną depresji może być niedobór pewnych amin biogenicznych (substancji neurochemicznych wspomagających przekazywanie impulsów nerwowych w synapsach między neuronami w układzie nerwowym). Hipotezy na temat neurochemicznego podłoża depresji dotyczą głównie spadku poziomu norepinefryny (hipoteza katecholaminowa) oraz serotoniny (hipoteza serotoninowa). Obniżenie poziomu tych amin biogenicznych powoduje pojawienie się deficytów motywacyjnych. Norepinefryna (bądź serotonina) wyprodukowana w jednej komórce nerwowej jest uwalniana do synapsy, gdzie stymuluje drugą komórkę. Aby powstrzymać tę stymulację norepinefryna (bądź serotonina) musi zostać zdeaktywowana przez reabsorpcję do neuronu presynaptycznego, albo przez jej zniszczenie.

Model psychodynamiczny

W modelu psychodynamicznym uważa się, że depresja ma swoje źródła w nierozwiązanym konflikcie z przeszłości. Freud uważał, że przyczyną depresji jest skierowanie całej agresji do wewnątrz, w efekcie czego dochodzi do obniżenia samooceny, samooskarżeń, czy wręcz samobójstwa. Osoba depresyjna w dzieciństwie skierowała swoją miłość na drugą osobę i doznała rozczarowania. W efekcie identyfikuje się z utraconym obiektem, „włącza” go w obszar swojego ego. Złość odczuwana pierwotnie wobec utraconego obiektu zostaje skierowana na samego siebie. Kolejne doświadczenia tj. straty i odrzucenia reaktywują uczucia związane z utratą pierwotnego obiektu.
Część psychodynamicznych teorii depresji akcentuje istnienie określonych typów osobowości depresyjnej, które kształtują się w dzieciństwie. Generalnie typy te charakteryzują się nadmiernym poleganiem na zewnętrznych źródłach samooceny, gratyfikacji oraz nadawania znaczenia własnym działaniom.
Za punkt wyjścia teorie psychodynamiczne uznawały utratę ważnego obiektu, więc i ewoluowały w kierunku spostrzegania ogólnego braku podstaw dobrego funkcjonowania i samopoczucia - czyli słabości ego, czemu często towarzyszy nadmiernie krytyczne, niestabilne superego. Terapia psychodynamiczna depresji odwołuje się do typowych dla psychoanalizy czynników leczniczych, gdzie podstawowym mechanizmem zmiany jest wgląd.

Model poznawczo-behawioralny

Teorie poznawczo-behawioralne depresji zakładają, że osoba depresyjna przyswoiła sobie nieadaptacyjny wzór reagowania, który można zmienić w procesie uczenia się nowych umiejętności. Celem leczenia jest modyfikacja specyficznych zachowań i myśli, w których upatruje się przyczynę depresji. Zdecydowanie najsłabszym punktem poznawczych teorii jest wyjaśnianie somatycznych symptomów depresji. Szczególną popularnością cieszy się model zaproponowany przez Aarona T. Becka. Jego zdaniem zachowanie jednostki zależy od typu informacji, jakie docierają do niej z zewnątrz oraz sposobu, w jaki ona te informacje przekształca i interpretuje. U podłoża depresji zdaniem Becka leżą nieracjonalne schematy poznawcze, które mają źródło w dzieciństwie i są rezultatem traumatycznych wydarzeń, powtarzanych negatywnych osądów oraz przez naśladowanie depresyjnych modeli.
Podstawowy schemat poznawczy w depresji to tzw. triada poznawcza: negatywne myśli o sobie, o świecie i o przyszłości. Takie poglądy są przyczyną niskiej samooceny oraz emocjonalnych i fizycznych objawów charakterystycznych dla depresji. Drugim mechanizmem depresji są systematycznie dokonywane błędy logiczne w procesie wnioskowania, które sprzyjają pogorszeniu się samopoczucia i uniemożliwiają obiektywną ocenę sytuacji przez jednostkę. Terapia zgodna z ujęciem Becka jest krótkoterminowa, dyrektywna i ukierunkowana przede wszystkim na przekształcenie schematów poznawczych. Korzysta się w niej z technik behawioralnych, przede wszystkim zaś z tzw. eksperymentów behawioralnych. Badania dowodzą, że prawidłowo stosowana terapia poznawczo-behawioralna prowadzi do korzystnych zmian w metabolizmie kory mózgowej.

Żaden z powyższych modeli nie wyjaśnia wszystkich zjawisk związanych z depresją.

Depresja jako objaw innych chorób

Zespół depresyjny nazywany depresją prostą lub niektóre z jego objawów, mogą być objawem innych, organicznych schorzeń w organizmie. Obniżenie nastroju obserwuje się w przebiegu takich chorób jak: przewlekłe zapalenie wątroby, marskość wątroby, zespoły przewlekłego uszkodzenia nerek, zaburzenia hormonalne (zwłaszcza związane z tarczycą), niektóre choroby nowotworowe, niedożywienie, braki witamin, wybrane zaburzenia metaboliczne, stany związane z nadmiernym wydzielaniem kortyzolu (np. Zespół Cushinga), przewlekłe choroby somatyczne powodujące niepełnosprawność i inwalidztwo jak: cukrzyca, reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane , schizofrenia i wiele innych.
Przed podjęciem właściwego leczenia przeciwdepresyjnego lekarz zazwyczaj zaleca badania ogólne, aby wstępnie wykluczyć inne przyczyny.

Leczenie depresji

Leczenie depresji powinno odbywać się pod okiem specjalisty psychiatry, czasem może to być specjalista neurolog. Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa chorego, w tym zapobieżenie ewentualnej próbie samobójczej. Niektóre leki, działając silniej aktywizująco (na napęd) mogą spowodować "odhamowanie" chorego przed wyrównaniem nastroju i poważne ryzyko targnięcia się chorego na własne życie. Zatem w wielu przypadkach depresji zalecana jest hospitalizacja, często nie dłuższa niż kilkanaście dni, która pomaga też w doborze leków i wielkości dawki. Obecnie stosuje się: leki przeciwdepresyjne (również roślinne), psychoterapia, leki przeciwpadaczkowe, fototerapia, wybrane leki neuroleptyczne, elektrowstrząsy, deprywacja snu. Wśród roślin leczniczych szczególne miejsce w terapii depresji zajmuje dziurawiec zwyczajny. W przypadku bezsenności wynikającej z depresji terapię można wspomóc surowcami ułatwiającymi zasypianie tj. melisa lekarska, kozłek lekarski czy lawenda lekarska opisane w artykule „Roślinne surowce o działaniu uspokajającym i ułatwiającym zasypianie”.

Dziurawiec zwyczajny

Dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L.), dziurawiec pospolity, świętojańskie ziele, ruta polna to gatunek byliny należący do rodziny dziurawcowatych. Występuje w Europie, zachodniej Azji i północnej Afryce. Zawleczony do Ameryki Północnej. W Polsce pospolity. Osiąga wysokość 30-80 cm. Z rozrośniętego kłącza wyrastają pędy kwiatonośne i płonne. Łodyga jest prosto wzniesiona, rozgałęziona w górnej części, u dołu drewniejąca. Posiada dwie podłużne, wystające listwy. Liście są ułożone naprzeciwlegle, siedzące, nagie, eliptyczne do równowąskich, długości ok. 3 cm. Blaszka liściowa jest prześwitująco kropkowana, z gruczołkami na brzegu. W prześwitujących kropkach znajdują się zbiorniki olejków eterycznych. Kwiaty są szypułkowe, średnicy do 3 cm, liczne, zebrane w gęste baldachogrono, osadzone w kątach naprzeciwległych przysadek. Działki kielicha są lancetowate. Korona jest pięciopłatkowa, żółta, płatki czarno kropkowane, a pręciki liczne. Owoc to wielonasienna torebka pokryta gruczołkami. Nasiona są czarne, drobno kropkowane.
Ma zastosowanie jako roślina lecznicza. Surowcem zielarskim jest ziele dziurawca (Herba Hyperici). Zawiera czerwony barwnik hyperycynę, pseudohypericynę, flawonoidy (rutyna, kwercetyna), hiperozyd, bakteriobójcze garbniki, witaminy A i C oraz olejek eteryczny. Zmniejsza objawy łagodnej formy depresji. Hamuje rozkład neurotransmiterów w mózgu. Hamuje również monoaminooksydazę (MAO) i działa jako inhibitor zwrotnego wychwytu serotoniny. Pomaga przy lekkiej bezsenności, a także przy migrenie. Ma działanie żółciopędne, żółciotwórcze, pobudzające trawienie, przeciwzapalne i dezynfekcyjne (może być stosowany zewnętrznie na rany i do płukania gardła). Musi być stosowany ostrożnie, gdyż zwiększa wrażliwość skóry na słońce (hiperycyna może spowodować reakcje fototoksyczne). Zdecydowanie nie zalecany dla osób o jasnej karnacji skóry lub ze zmianami skórnymi. Dziurawiec wchodzi w skład licznych mieszanek ziołowych i preparatów złożonych.
W celu uzyskania pełnego efektu terapeutycznego zaleca się stosowanie preparatów standaryzowanych dostępnych w aptece. Efekt leczniczy przetworów z dziurawca w przypadku depresji widoczny jest dopiero po 2-4 tygodniach. Preparaty z dziurawca nie wykazują działań niepożądanych, a ich skuteczność w leczeniu lekkich i średnio ciężkich stanów depresyjnych jest porównywalna ze środkami syntetycznymi.
robert matycz
4 Listopad 2008, 10:19
Pomaganie innym podnosi atrakcyjność mężczyzn.

Badacze z University of Nottingham zapytali ochotników o to, czego oczekują od potencjalnych partnerów. Większość jako bardzo ważną cechę podawało altruizm, szczególnie kobiety zwracały właśnie na nią uwagę.

Dlaczego bezinteresowność i ofiarność są dla pań tak ważne przy poszukiwaniu partnera? Otóż cechy te mają niebagatelny wpływ na jakość i trwałość związków. Jednak najważniejszym okazuje się to, że altruiści wydają się mieć predyspozycje do bycia dobrymi rodzicami.

Tak więc mężczyzna szukający życiowej partnerki, by zwiększyć swoje szanse na sukces, powinien czasem odwiedzić stację krwiodawstwa lub zorganizować akcję charytatywną.
robert matycz
4 Listopad 2008, 10:23
Dzięki pracy japońskiego naukowcy precyzyjna budowa organów do przeszczepów już wkrótce będzie możliwa.

Japoński naukowiec pracuje nad udoskonaleniem interesującej maszyny. Przypomina ona zwykłą drukarkę atramentową, lecz różni się od niej istotną cechą: zamiast atramentu, "pluje"... komórkami. Co więcej, z biegiem czasu robi to coraz lepiej, a jej dzieła są coraz bardziej złożone.

Twórcą urządzenia jest prof. Makoto Nakamura, pracownik Uniwersytetu Toyama. Jego dzieło, obecnie będące wciąż na wczesnym etapie rozwoju, ma docelowo wyrzucać z siebie tysiące komórek na sekundę. Co ważne, cały proces już teraz zachodzi z zadziwiającą precyzją, pozwalającą na układanie komórek w uporządkowane struktury.

Sama idea "drukowania" organów ma już kilka lat, lecz prace naukowca z Toyamy są doskonałą prezentacją postępu, jaki można było w ostatnim czasie zaobserwować. Dzięki dopracowaniu mechanizmu oraz jego sterowania udało mu się zbudować m.in. rurkę o średnicy jednego milimetra, której ścianki są zbudowane z dwóch warstw zbudowanych z różnych typów komórek. Innym osiągnięciem prof. Nakamury jest stworzenie kanalika wykonanego z tzw. hydrożelu, którego średnica odpowiada średnicy ludzkiego włosa.
gwiazdeczka69
4 Listopad 2008, 11:54
Mężczyzna i altruizm? Dobre
Ja osobiście nie wymagam aż takiego poświęcenia- jakoś sobie nie mogę wyobrazić pana, któremu pobierają krew ani przedsiębiorczego człowieka, który działa na rzecz innych.

Ale tekst bardzo ciekawy, tylko gdzie takiego Pana szukać?! Na to pytanie powinni szukać odpowiedzi hi hi
robert matycz
4 Listopad 2008, 13:19
ha,ha ja tak jestem. .....mogę to udowodnić.
robert matycz
4 Listopad 2008, 13:24
Brytyjskim naukowcom udało się znaleźć zmianę sekwencji DNA typową dla 2/3 przypadków odmiany raka mózgu często występującej u dzieci.

Guzy mózgu należą do głównych przyczyn śmierci z powodu choroby nowotworowej wśród dzieci. Najczęściej występującym rodzajem raka jest tzw. gwiaździak pilocytarny (pilocytic astrocytoma - PA). Dotąd niewiele było wiadomo o przyczynach i genetyce tego guza.

fot.: PAP/EPA

Zespół prof. Petera Collinsa z Cambridge University przeprowadził badania genetyczne u 44 osób z PA. Okazało się, że w większości wypadków zmieniła się sekwencja DNA i dwa oddzielne geny zlały się w jeden.

Zdaniem naukowców, znajomość genetyki guzów mózgu powinna ułatwić ich leczenie - dzięki lepszemu dobieraniu leków, a w przyszłości - być może poprzez podawanie leków hamujących działanie zmienionego genu.
robert matycz
4 Listopad 2008, 14:14
Polecam Ci ciekawą stronę w serwisie Gazety Wyborczej

http://wyborcza.pl/1,7547...h.html?skad=rss

KOTLINA KŁODZKA I DINOZAURY.
robert matycz
4 Listopad 2008, 14:36
Być może będzie można leczyć jedną z najczęstszych postaci uwarunkowanego genetycznie opóźnienia rozwoju umysłowego - informuje "New Scietist".

Zespół łamliwego chromosomu X, który jest najczęstszą przyczyną upośledzenia umysłowego u chłopców i drugą co do częstości przyczyną w ogóle (po zespole Downa), jest spowodowany przez mutację genu FMRI w chromosomie płciowym X. Mutacja uniemożliwia prawidłowy rozwój mózgu, co prowadzi do opóźnienia rozwoju umysłowego. Dotychczas uważano je za nieuleczalne

Jednak naukowcy z zespołu Julie Lauterborn z University of California w Irvine twierdzą, że możliwe jest poprawienie - a nawet całkowite przywrócenie - sprawności umysłowej zarówno u osób z zespołem łamliwego chromosomu X, jak i z innymi zaburzeniami.

Ma to umożliwić ich zaskakujące odkrycie - naturalne białko, zwane neurotropowym czynnikiem pochodzenia mózgowego (BDNF), które bierze udział w rozwoju nerwów, może poprawiać sprawność umysłową myszy, u których była ona upośledzona.

Na razie udało się uzyskać obiecujące wyniki, wstrzykując BNDF do mózgu myszy z zespołem łamliwego chromosomu X, jednak nie przeprowadzono prób na ludziach - i nieprędko to nastąpi. Jednak teoretycznie można by zapewne w ten sposób leczyć także zespół Downa czy autyzm.
robert matycz
4 Listopad 2008, 14:39
Cukrzyca typu II jest czynnikiem wyraźnie zwiększającym ryzyko zachorowania na raka wątroby - dowodzą włoskie badania, o których pisze "World Journal of Gastroenterology".

Z dotychczasowych doniesień wynikało, że istnieje związek między cukrzycą typu II a występowaniem u pacjentów guzów nowotworowych, zwłaszcza raka wątroby. Nie ustalono jednak, czy cukrzyca faktycznie predysponuje do tego rodzaju nowotworu, czy odwrotnie.

Aby to sprawdzić, naukowcy ze szpitala w Pordenone objęli badaniami 465 pacjentów z pierwotnym rakiem wątroby oraz 490 zdrowych osób, dobranych pod względem wieku i płci.
Analiza potwierdziła, że cukrzyca typu II znacznie podnosi ryzyko zachorowania na raka wątroby, niezależnie od innych czynników predysponujących do tego nowotworu, takich jak zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu B (HBV) lub wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV), czy nadużywanie alkoholu. Naukowcy wykazali, że w większości badanych przypadków cukrzyca typu II występowała wcześniej niż doszło do rozwoju raka wątroby.

Potwierdzeniem dla tych badań mogą być również obserwacje, że cukrzyca występowała tak samo często i w podobnym stopniu zaawansowania u chorych z małymi guzami wątroby, jak i z guzami bardziej rozwiniętymi i rozsianymi.

Okazało się też, że na raka wątroby częściej cierpieli pacjenci leczeni insuliną (zwłaszcza mężczyźni). Terapia ta podnosi poziom insuliny we krwi, naukowcy podejrzewają więc, że właśnie to może przyczyniać się do rozwoju raka wątroby.

Zdaniem badaczy, wskazuje to na konieczność dokładnego badania cukrzyków pod kątem występowania raka wątroby, zwłaszcza jeśli są to mężczyźni leczeni insuliną. U tych pacjentów najlepiej byłoby unikać - tak długo, jak to tylko możliwe - leczenia insuliną albo lekami, które poprawiają jej wydzielanie, a zastępować je lekami, które zwiększają wrażliwość tkanek na insulinę (np. metforminą lub glitazonami).

Naukowcy podkreślają, że konieczne są dalsze badania, które pozwolą wyjaśnić, czy cukrzyca ma bezpośrednie rakotwórcze działanie. Aby lepiej zrozumieć te złożone zależności, warto też przeanalizować takie przypadki, w których rak albo marskość wątroby poprzedzają rozwój cukrzycy typu II - zaznaczają.
robert matycz
4 Listopad 2008, 19:48
Zespół lekarzy z Kliniki Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM) przeprowadził we wtorek operację założenia pierwszego w Polsce całkowicie wszczepialnego implantu ucha środkowego. Na świecie wykonano dotąd ok. 550 tego typu zabiegów, a w Europie ok. 300.

Trwająca trzy godziny operacja zakończyła się powodzeniem. Pacjentem, któremu wszczepiono amerykańskiej produkcji implant, był 23-letni mężczyzna z 60-procentowym ubytkiem słuchu.

Jak poinformował kierujący zespołem prof. Kazimierz Niemczyk, w operacji wykorzystano implant, który nie ma żadnych elementów zewnętrznych - anten, akumulatorów, przewodów itp. - Można powiedzieć, że zakładamy pacjentowi „niewidoczny” aparat słuchowy. Niewidoczny, bo całkowicie skryty pod powierzchnią skóry - wyjaśnił prof. Niemczyk.
Według niego, jest to pierwszy całkowicie wszczepialny aparat w historii laryngologii. Nawet mikrofon ukryty jest pod skórą, a baterie ładuje się przez powłoki ciała. Pacjent przykłada do siebie specjalną ładowarkę, która zasila akumulatory za pomocą fal elektromagnetycznych.

Profesor przypomniał, że dotychczas stosowane implanty słuchowe posiadają jakiś widoczny element zewnętrzny.
- Kojarzy się to z oznaką ułomności. Dużo osób nie chce mieć wystających z czaszki śrub, które trzeba nakręcać – powiedział - Nowe urządzenie całe skryte jest pod skórą. Człowiek może się z nim kąpać, pływać, robić wszystko bez żadnych ograniczeń. Nie odczuwa obecności tego przedmiotu.

- To kolejny etap rozwoju otochirurgii - zaznaczył lekarz. - Urządzenie wprawia w drgania łańcuch kosteczek słuchowych, a dokładnie kowadełko, co przekłada się na poprawę słyszenia. Jest to działanie całkowite różne od tradycyjnych aparatów słuchowych, które po prostu wzmacniają sygnał.

Na razie operacje tego typu nie będą refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Pacjenci muszą kupować urządzenie. Jego koszt wynosi około 14 tys. Euro.
robert matycz
4 Listopad 2008, 21:14
Dzień z życia kobiety
gdy mówią o mnie dystyngowana dama
śmiać mi się chce, że jestem tak postrzegana
o kim oni mówią zastanawiam się czasami
pracuję ciężko i nie mam czasu na nic

jak koń zaprzęgnięta w kieracie codziennym
dom-praca-dom pokonuję rytmem niezmiennym
i gdy po drodze zakupów jeszcze dokonam
ręce mam wyciągnięte jak u gibona

myślę sobie w duszy dzień już mam na boku
windą na ósme, fotel bujany na widoku
stojąc ledwo chwil parę przed drzwiami ku górze
krew się we mnie gotuje i chyba się wkurzę

nie chodzi, stanęła sobie między piętrami
zazwyczaj wtedy gdy wracam z tobołami
więc ja jak ten wielbłąd siatami objuczona
wchodzę na ósme piętro mocno tym wnerwiona

i gdy już się znalazłam pod swoimi drzwiami
to znowu telefon popędza mnie dźwiękami
do diaska brakuje mi rąk by znaleźć klucze
nim drzwi otworzę niejedno jajko się stłucze

telefonu odebrać i tak nie zdążyłam
nagrane słowa z sekretarki odtworzyłam:
„Basiu winda od dziś przechodzi konserwację
niczego nie kupuj – zapraszam na kolację”
jukilop
4 Listopad 2008, 21:28
dobre , dobre
a_s_i_e_k
4 Listopad 2008, 22:04
olunia
4 Listopad 2008, 22:06
Danka K
4 Listopad 2008, 22:33
No chyba gdzieś widziałam już taki obrazek...
Atina
4 Listopad 2008, 22:49
Brawo!!! To się chwali. A w życiu to bywa tak, ze jeśli się od partnera czegoś wymaga, a jemu zależy, to potrafi się zmieniać i doskonalić. To oczywiście dotyczy ludzi obojga płci. Niestety ludzie coraz częściej stają się dobrociooporni. Nie reagują na zło, które szerzy się dookoła. Wyznają dewizę, że lepiej się nie wychylać. Nie dostrzegają zatem ludzi wołających o pomoc, nie pochylą się nad zapłakanym dzieckiem, bo a nuż ktoś uzna ich za pedofila. Nie nakarmią głodnego zwierzaka, bo gotów jeszcze się przyczepić no i co potem( no...to akurat nie jest postawa tak całkiem bezzasadna- ja dokarmiając głodne psiaki, dorobiłam się ich aż trzech Nie pomogą kopanemu czy poniewieranemu człowiekowi z obawy, by samemu nie stać się ofiarą. Często człowiekiem kieruje strach, ale niejednokrotnie jest to wygodnictwo, bo każda interwencja to kłopot. Dobroć w tym wszystkim stała się towarem niechodliwym i jakimś archaizmem. Dzis warto pokazać się z tej drugiej strony, by ktoś nie wpadł na pomysł, ze można tego dobrego człowieka wykorzystać( a ludzi chętnych nie brakuje).
anulek
4 Listopad 2008, 22:55
Atina
4 Listopad 2008, 23:30
Świetne!!! Samo życie Gary, toboly z zakupami- nasz intymny mały świat No ja na szczęście- od kiedy urodził się Wojtuś- zakupów prawie nie robię. A co mi tam. Niech ojciec rodziny tacha siaty no nie??? i teraz patrzy na mnie z jeszcze większym podziwem, bo jak ja sobie kiedyś dawałam z tym wszystkim radę??? tak tak tu podziw a tu pewnie sobie myśli- kiedy ona wreszcie do tej pracy wróci?? I kiedy znow wszystko wróci do normy?>???
tasiunia2
5 Listopad 2008, 00:41
kuba1206
5 Listopad 2008, 06:29
hahaha fajne, ale straszne.

taki nasz los buuuu, gdzie te omdlenia i migreny???? damy to mialy życie

na wieksze zakupy wysyłam męża. nawet nie protestuje. robie listę zakupów i zawsze kupi wszystko - i to dobrze

niestety obowiązkami sie trzeba dzielic szczególnie,że teraz kobiety często pracują a nie "siedzą" w domu.
kuba1206
5 Listopad 2008, 06:38
super, że sie im udało.

Ale to jednak śwaidczy , ze jestesmy "sto lata za.......(cenzura)" skoro w stanach i europie sie ich tyle już wykonuje a u nas ledwo 1 raz.

Co z tego,że im sie udalo skoro znowu nie będzie finansowane z NFZ????? Wiele osob nie bedzie stać na taki implant.

szara Polska rzeczywistość.
masz kasę masz szansę na zdrowie
kuba1206
5 Listopad 2008, 06:46
japonczycy to minimaliści - mają duże szansę na takie cuda

dobrze, dobrze niech główkują ;-)

Strona 1 z 111, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Pokrewne tematy

Witajcie, jestem nowy i mam trzy pytania do Was :)
Witajcie koledzy z Forum...
Witajcie, Bracia i Siostry :)
"Karton, plastik i tradycja" - Andrzej Ziober
  • index;5080
  • karpatach parki narodowe
  • uczta w panu tadeuszu
  • dodatek;mieszkanowy
  • dyplom dla dyrekcji przedszkola
  • sad;rejonowy;w;slupcy
  • troche sie boje
  • motorola v3r programy simlock
  • torun i okolice 600
  • Lista tematów z for internetowych @@ Start